PARTNERSKI DIALOG

Jedni wzywają do partnerskiego dialogu między pokoleniami, do odrzucenia kar i nagród, drudzy na odwrót — do wzmocnienia nadzoru, umocnienia dyscypliny i posłuszeństwa. W istocie nie jest to wyłącznie spór o metody wychowawcze, jest to spór o zasady. Krytykowany jest liberalizm (utożsamiany, niesłusznie, z anar­chią) jako projekt kulturowy, zwłaszcza zaś jego historycznie ostatni przejaw kontrkultura. G. Szczypiński, relacjonując dyskusje na łamach niemieckich gazet nad przyczynami agresji młodzieży wobec obcokrajowców pisze: „Rodzice dzisiejszych neofaszystów to w dużej części buntownicze pokolenie roku 1968. Walczyło ono przeciwko zastanym normom społecznym i chciało emancypacji jednostki.


KULTUROWE UWARUNKOWANIA STOSUNKU DO AGRESJI

W dyskusjach nad przyczynami występowania agresji wśród młodzieży często pojawia się wskazanie na znaczenie przekazów kulturo­wych dla kształtowania takiego czy innego stosunku do agresji. Choć konteksty takich wypowiedzi są różne, uderzające jest to, że opinie na ten temat często są ze sobą sprzeczne. Jedni mówią o tym, iż agresja wynika z braku jednoznacznych wskazówek na temat tego, co dobre i złe, z braku odpowiedniego treningu do posłuszeństwa, z nadmiernej swobody i przyzwolenia, jednym słowem z permisyw- nego wychowywania. Inni z kolei wskazują na przemożny wpływ wzorców agresywnego zachowania—wśród których naczelne miejsce zajmuje zbyt surowy, karzący ojciec czy matka—na generowanie agresji w zachowaniach swoich dzieci.


ZWIĘKSZONA DETERMINACJA

Nagonka zaś najczęściej zwiększa determina­cję opresora. Zresztą i on najczęściej jest lub był gdzieś ofiarą. Nie zwalczymy przemocy przemocą” (H. Rylke 1997, s. 21).Myślę, iż istota i siła zjawiska „kotów” leży między innymi w tym, że i szkoła i internat w wielu przypadkach zbyt mało miejsca poświęcają na działalność opiekuńczą, wychowawczą i integracyjną oraz na uruchamianie różnorodnych zajęć wychowawczych przeznaczonych dla młodzieży. To powoduje nudę i pustkę w życiu kulturalnym młodzieży i niewłaściwe spędzanie czasu wolnego (K. Socha-Kołodziej 1997, s. 26).Problem przemocy starszych uczniów wobec pierwszoklasistów wymaga na pewno jeszcze wielu wnikliwych badań empirycznych, które powinny przyczynić się do podjęcia przez pedagogów skutecznych działań naprawczych i profilak­tycznych.Przedstawione zagadnienie jest jedynie kolejnym sygnałem ważnego prob­lemu społecznego i przyczynkiem do dalszych wnikliwych badań, gdyż istnieje poważna obawa, że zjawisko „kotów” może zdominować szkoły i internaty.


TRADYCYJNE METODY PRZECIWDZIAŁANIA

W Ramowym Statucie Internatu i Bursy możemy przeczytac, ze wy­chowanek ma prawo:    do opieki wychowawczej, warunków pobytu zapewniających higienę, bezpieczeństwo, ochronę przed wszelkimi formami przemocy fizycznej bądź psychicznej oraz ochronę i poszanowanie jego godności,do życzliwego i podmiotowego traktowania, korzystania z pomocy w przygotowaniu zadań domowych,swobody wyrażania myśli i przekonań, rozwijania zainteresowań, zdolno­ści i talentów.Ile internatów czy burs wywiązuje się do końca ze swoich obowiązków względem młodego człowieka? Zgodzić się trzeba tu z H. Rylke, która uważa, że stosowane obecnie tradycyjne metody przeciwdziałania przemocy — śledztwo i nagonka — nie przynoszą pożądanych efektów. „Śledztwo — kto jest winien? — prowadzone metodą — «pokaż kto cię prześladuje», jest nieskuteczne, bo ofiara boi się wskazać opresora — i wie co robi.


SPRAWDZONE METODY WYCHOWAWCZE

Okazuje się więc, że pomimo stosowania, wydawać by się mogło spraw­dzonych metod wychowawczych, efekty pracy nie zawsze są pożądane. Przyczyn tych niepowodzeń jedni szukają w samej młodzieży, inni upatrują w niedoskonałościach systemu szkolnego, jeszcze inni widzą przyczyny takiego stanu rzeczy w uwarunkowaniach społeczno-ekonomicznych (ubożenie społe­czeństwa, wzrost fali przestępczości wśród nieletnich, propagowanie stylu życia opartego przede wszystkim na konsumpcji, przemocy w środkach masowego przekazu).Wszyscy musimy zdawać sobie sprawę z tego, że ani szkoła ani internat me są wyspą odseparowaną od życia społecznego. Młodzież w wielu przypadkach bardziej lub mniej świadomie przejmuje i przynosi na grunt tych placówek wzory zachowań, które dostrzega we współczesnym społeczeństwie. Niestety, coraz częściej są to wzory negatywne, oparte na egoizmie, bezwzględnej rywalizacji, wyzyskiwaniu, przemocy.


POJAWIAJĄCE SIĘ OPINIE

Pojawiły się także opinie (10% respondentek), że kadra pedagogiczna uważa zjawisko „kotów” za tradycję szkolną bądź internatową, nie widząc w tym nic złego ani szkodliwego. Najczęściej wymienianymi sposobami przeciwdziałania „kociarstwu’ przez nauczycieli i wychowawców były: zakazy, karanie, zawieszenie w prawach ucznia, obniżanie oceny ze sprawowania, powiadamianie rodziców. „Wy­chowawcy zwykle tylko upominają, ale to niestety nie skutkuje, gdyż starsi uczniowie i tak postawią na swoim”.    „Koty” nie mogą też bardzo liczyć na pomoc rodziców, chociaż 67,5% dziewcząt twierdzi, że rodzice wiedzą o istnieniu tego zjawiska. Jednocześ­nie aż 70% badanych uważa, że rodzice nie podejmują żadnych działań, które likwidowałyby i zapobiegałyby temu problemowi. Tylko 22,5% jest zdania, iż rodzice starają się pomóc dzieciom poprzez rozmowę z nauczycielami, „pomaga­ją psychicznie, wspierają, pocieszają”, „mówią, że sami przez to kiedyś przeszli .


SPRZYJAJĄCY CZYNNIK

Temu swoistemu klimatowi bezprawia często sprzyja czynnik, który wydaje się odgrywać dosyć istotną rolę w przemocy dzieci wobec dzieci w szkołach i internatach. Otóż w klimacie tym charakterystyczne jest udawanie przez dorosłych — nauczycieli, wychowawców, dyrekcję, a także rodziców, że nie istnieją problemy, które naprawdę są obecne (H. Rylke 1997, s. 32). 87,5 % ankietowanych twierdzi, że wychowawcy i nauczyciele wiedzą o    zjawisku „kotów”, ale jednocześnie „nie mogą sobie z nim poradzić, nie mogą upilnować starszych uczniów” (opinia 37,5% badanych dziewcząt). 22,5% ankietowanych uważa, że wychowawcy starają się zapobiegać temu zjawisku, tyle samo dziewcząt uważa, że opiekunowie „karzą tych, którzy stosują przemoc”. 17,5% jest zaś zdania, że nauczycieli nie obchodzi to, co robią starsi z pierwszoklasistami i nie zwracają na to żadnej uwagi.


KIEDY PRZESTAJE SIĘ BYĆ KOTEM?

„Kotem” przestaje się być w momencie zdania do klasy starszej (uważa tak 55% badanych dziewcząt), bądź gdy roczniki starsze uznają za stosowne, może to nastąpić, gdy „na miejsce «kota» przychodzi druga, młodsza osoba”, „gdy wszystkim zaczyna się nudzić nazywanie kogoś «kotem», a nowicjusze zapoznali się i oswoili z nowym otoczeniem”.Wśród badanej przeze mnie grupy dziewcząt tylko 6 z nich (co stanowi 15%) przyznało się, że wobec nich stosowano przemoc (bicie, malowanie twarzy farbami, picie „wstrętnych napojów”). 31 respondentek (77,5% uważa, że wobec nich nie były stosowane żadne formy przemocy, ani w szkole, ani w bursie (ale można też założyć, że nie chciały się do tego przyznać), jedna osoba napisała, iż nie pamięta, żeby wobec niej stosowana była przemoc, a dwie nie odpowiedziały wcale na to pytanie.


PRZEMOC W ZJAWISKU „KOTÓW „

Te wypowiedzi pozwalają stwierdzić, że zjawisko „kotów” nie jest postrzegane jako forma zabawy, nie wywołuje uśmiechu ani miłych przeżyć. Dziewczęta widzą w tym zjawisku przemoc, wyzyskiwanie przez starszych. Jedynie 6 osób (15%) odpowiedziało, że „kociarstwo” to zabawa, przyjmowanie młodszych w poczet członków nowej społeczności za pomocą organizowania im różnych konkursow „Wszystko odbywa się na wesoło, są konkursy, zawody, np. sportowe na koniec starsze roczniki rozdają młodszym certyfikaty”. „Koty” stają się pełnoprawnymi członkami społeczności szkolnej czy internatowej po przejściu najróżniejszych form pasowania, często są one bardzo brutalne.


WYNIK PRZEPROWADZONEJ ANKIETY

W wyniku przeprowadzonej ankiety oraz rozmów z dziewczętami i dyrek­torką bursy okazało się, że zjawisko „kotów” nie występuje tu pod żadną postacią. Potwierdza to więc fakt, że „kociarstwo” występuje częściej wśród młodzieży męskiej i w internatach koedukacyjnych, a nie występuje w inter­natach i bursach żeńskich (K. Socha-Kołodziej 1997, s. 25). Z analizy ankiet wynika natomiast, że z przemocą dziewczęta zetknęły się w czasie nauki w szkole ponadpodstawowej. Kim wobec tego są „koty”? „Koty” to pierwszoklasiści w szkole albo osoby mieszkające pierwszy rok w internacie (bursie) — tak odpowiedziało 80% badanych dziewcząt. Pojawiły się także odpowiedzi typu: „«kot» jest to osoba poszkodowana’”, „osoba poddawana różnym próbom, stanowi ona obiekt drwin, żartów, jest pośmiewiskiem”, „«kot» to ktoś młodszy od innych, niedoświadczony, na kim można się odegrać za swój zły humor”.